Dopracowy codziennik
Środa, 25 stycznia 2012 | dodano:26.01.2012Kategoria: All by myself ;), CCS, Miasto, Tu i tam <50km, W towarzystwie
| Km: | 41.69 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 02:10 | km/h: | 19.24 |
| Pr. maks.: | 36.22 | Temperatura: | - | HRmax: | -(-%) | HRavg | -(-%) |
| Kalorie: | -kcal | Podjazdy: | -m | Rower: | Streetliner | ||
Rano do roboty. Jadę sobie jadę. Jedna wiocha, druga wiocha, trzecia wiocha. W tej trzeciej droga jakaś taka biała. Samochody z naprzeciwka jadą jakoś tak wolniej. "Hmmm" myślę sobie ;), "Tu nie może być tak ślisko.". Postanowiłem się o tym przekonać. Wystawiłem nogi na boki i zacisnąłem mocno tylny hamulec. Rower zawinął raz w lewo, raz w prawo, a przy drugim razie w lewo podciął mnie i glebnąłem.
Było TAK ZAŁUBUDUBIŚCIE ŚLISKO, że jeszcze z rowerem po ziemi (w sumie to lodzie) sunąłem kilka metrów, siedząc i śmiejąc się z całej sytuacji.
Sądziłem, że nic się nie stało, bo całe uderzenie wzięła na siebie najmniej piękna część mojego ciała, ale byłem w błędzie! Oto przetarłem sobie moje ulubione spodenki z rynku! Służyły mi dzielnie ze dwa lata i poległy w tak głupi sposób, ehhh... Czas po raz kolejny odwiedzić panie o wschodnio brzmiących głosach i pięknych, ciemnych włosach i zakupić kolejną parę. Tym razem czarnych :)
W drodze powrotnej towarzyszył mi towarzysz Adam, który to przyjechał skatować się ze mną na mrozie, przy okazji udowadniając mi wyższość swojej, zajebistej lampki nad moim, gównianym, tajwańczykiem.
Było TAK ZAŁUBUDUBIŚCIE ŚLISKO, że jeszcze z rowerem po ziemi (w sumie to lodzie) sunąłem kilka metrów, siedząc i śmiejąc się z całej sytuacji.
Sądziłem, że nic się nie stało, bo całe uderzenie wzięła na siebie najmniej piękna część mojego ciała, ale byłem w błędzie! Oto przetarłem sobie moje ulubione spodenki z rynku! Służyły mi dzielnie ze dwa lata i poległy w tak głupi sposób, ehhh... Czas po raz kolejny odwiedzić panie o wschodnio brzmiących głosach i pięknych, ciemnych włosach i zakupić kolejną parę. Tym razem czarnych :)
W drodze powrotnej towarzyszył mi towarzysz Adam, który to przyjechał skatować się ze mną na mrozie, przy okazji udowadniając mi wyższość swojej, zajebistej lampki nad moim, gównianym, tajwańczykiem.
Samochody są dla mięczaków
Wtorek, 24 stycznia 2012 | dodano:24.01.2012Kategoria: All by myself ;), CCS, Miasto, Tu i tam <50km
| Km: | 43.82 | Km teren: | 2.00 | Czas: | 02:18 | km/h: | 19.05 |
| Pr. maks.: | 32.81 | Temperatura: | - | HRmax: | -(-%) | HRavg | -(-%) |
| Kalorie: | -kcal | Podjazdy: | -m | Rower: | Streetliner | ||
Jak mi jazda rowerem do pracy humor poprawia :) No może oprócz momentów kiedy gubię lampkę albo łamie mi się błotnik po raz en-ty... Jednak pomimo tych momentów dojeżdżanie rowerem jest zajebiste. Zwłaszcza jak ludzie rozdziawiają paszczę po pozytywnej odpowiedzi na ich pytanie "To Ty rowerem dzisiaj przyjechałeś?!?" :D
Kurna, śmiać mi się wtedy chce. Każdy myśli, że to jakaś katorga, kara albo coś innego na "ka" albo i nie na "ka"...
Daruję sobie roztrząsanie o tym kiedy i czy warto jeździć, bo to sensu nie ma. Każdy sam powinien czuć i ocenić czy chce albo i może wsiadać na rowerek i gnać do pracy. W piękną pogodę lub też w śniegu, czy deszczu.
Wracając jednak do sedna sprawy, humor mi to poprawia niesamowicie. A jak jeszcze ktoś mówi "ja to Cię podziwiam", to śmiać mi się chce jeszcze bardziej.
Nie myślę wtedy, że jestem zajebisty, bo tak jeżdżę. O NIE! Myślę wtedy o tych wszystkich osobach, które jeżdżą jeszcze więcej niż ja, praktycznie cały rok vide CheEvara albo Aard, albo jeszcze inni z czołówki BS, których akurat nie znam to i linkować nie będę.
Jasne, rozumiem dlaczego tak mówią. Sam podziwiam wyżej wymienionych oraz ludzi z innymi, POZYTYWNYMI zajobami, którzy zdobywają się na więcej "odbić od normy" by sprawić, że świat jest ciekawszy kiedy nosi takich ludzi na swej powierzchni. Tylko jednego zrozumieć nie mogę - czemu takich ludzi jest tak mało? A może to moja wina, bo nie znam zbyt wielu?
Tak czy inaczej, podsumowując nie owinięty w bawełnę wywód - samochody są dla mięczaków :)
Kurna, śmiać mi się wtedy chce. Każdy myśli, że to jakaś katorga, kara albo coś innego na "ka" albo i nie na "ka"...
Daruję sobie roztrząsanie o tym kiedy i czy warto jeździć, bo to sensu nie ma. Każdy sam powinien czuć i ocenić czy chce albo i może wsiadać na rowerek i gnać do pracy. W piękną pogodę lub też w śniegu, czy deszczu.
Wracając jednak do sedna sprawy, humor mi to poprawia niesamowicie. A jak jeszcze ktoś mówi "ja to Cię podziwiam", to śmiać mi się chce jeszcze bardziej.
Nie myślę wtedy, że jestem zajebisty, bo tak jeżdżę. O NIE! Myślę wtedy o tych wszystkich osobach, które jeżdżą jeszcze więcej niż ja, praktycznie cały rok vide CheEvara albo Aard, albo jeszcze inni z czołówki BS, których akurat nie znam to i linkować nie będę.
Jasne, rozumiem dlaczego tak mówią. Sam podziwiam wyżej wymienionych oraz ludzi z innymi, POZYTYWNYMI zajobami, którzy zdobywają się na więcej "odbić od normy" by sprawić, że świat jest ciekawszy kiedy nosi takich ludzi na swej powierzchni. Tylko jednego zrozumieć nie mogę - czemu takich ludzi jest tak mało? A może to moja wina, bo nie znam zbyt wielu?
Tak czy inaczej, podsumowując nie owinięty w bawełnę wywód - samochody są dla mięczaków :)
CCS
Poniedziałek, 23 stycznia 2012 | dodano:23.01.2012Kategoria: All by myself ;), CCS, Tu i tam <50km, Miasto
| Km: | 41.58 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 02:16 | km/h: | 18.34 |
| Pr. maks.: | 33.67 | Temperatura: | - | HRmax: | 172( 83%) | HRavg | 131( 63%) |
| Kalorie: | 722kcal | Podjazdy: | -m | Rower: | Streetliner | ||
Do roboty.
Rower to jednak wspaniała rzecz. Wystarczło przyjechać rowerem do pracy, a od razu dzień wydaje się piękniejszy! I to pomimo tylko 4 godzin snu! :)
Facebooka nie lubię, ale TO LUBIĘ! :)
Rower to jednak wspaniała rzecz. Wystarczło przyjechać rowerem do pracy, a od razu dzień wydaje się piękniejszy! I to pomimo tylko 4 godzin snu! :)
Facebooka nie lubię, ale TO LUBIĘ! :)
Wycieczka do Łodzi...
Niedziela, 15 stycznia 2012 | dodano:16.01.2012Kategoria: Większa akcja zorganizowana <75, W towarzystwie, Miasto
| Km: | 54.69 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:12 | km/h: | 17.09 |
| Pr. maks.: | 35.56 | Temperatura: | - | HRmax: | -(-%) | HRavg | -(-%) |
| Kalorie: | -kcal | Podjazdy: | -m | Rower: | Streetliner | ||
...nikomu nie zaszkodzi. No prawie :)
Ten wyjazd zebrał większe żniwo ofiar niż poprzednie pół sezonu...
Umówiliśmy się z Adamem pod Castoramą. Niestety nie udało mi się dotrzeć tam na czas, bo mój rower nieustannie zrzucał łańcuch. Za którymś razem w końcu strzelił na spince...

Na szczęście miałem skuwacz, więc po wizycie Authora w "polowym serwisie" mogliśmy ruszyć dalej.
A dalej była sielanka niczym na wycieczce domu emeryta ;) Z punktem kulminacyjnym w postaci picia herbaty w pobliżu miejscówki okolicznych żuli :)

W międzyczasie padł pomysł żeby pojechać na Rudzką Górę. Postanowiliśmy go wcielić w życie, czego efektem były takie oto zdjęcia:


Na szczycie walnęliśmy po piwku za nowy sezon 2012 i zabraliśmy się do zejścia/zjazdu. Dość powiedzieć, że była "jajecznica" u Adama i urwany błotnik u mnie ;)
Ten wyjazd zebrał większe żniwo ofiar niż poprzednie pół sezonu...
Umówiliśmy się z Adamem pod Castoramą. Niestety nie udało mi się dotrzeć tam na czas, bo mój rower nieustannie zrzucał łańcuch. Za którymś razem w końcu strzelił na spince...

Skuwanie na mrozie raz jeszcze© bendus
Na szczęście miałem skuwacz, więc po wizycie Authora w "polowym serwisie" mogliśmy ruszyć dalej.
A dalej była sielanka niczym na wycieczce domu emeryta ;) Z punktem kulminacyjnym w postaci picia herbaty w pobliżu miejscówki okolicznych żuli :)

"The nectar from Gods balls"© bendus
W międzyczasie padł pomysł żeby pojechać na Rudzką Górę. Postanowiliśmy go wcielić w życie, czego efektem były takie oto zdjęcia:

Widok z Rudzkiej Góry w kierunku północnym© bendus

Widok z Rudzkiej Góry na Port Łódź© bendus
Na szczycie walnęliśmy po piwku za nowy sezon 2012 i zabraliśmy się do zejścia/zjazdu. Dość powiedzieć, że była "jajecznica" u Adama i urwany błotnik u mnie ;)




